Czy warto kochać się… na zgodę?

embracing-couple-1415226-mMnóstwo par robi coś zaskakującego – kłócą się, niemalże rzucają w siebie talerzami, z oczu biją im błyskawice, a ręce zaciskają się w pięści – i nagle owszem, rzucają się na siebie, ale namiętnie się całując i zupełnie przypadkowo lądując w łóżku. Jakimś cudem zapominają wówczas jak się kłócili, o co się kłócili i dlaczego. Czy w rzeczywistości taki „seks na zgodę” jest dobrym rozwiązaniem? Czy nie lepiej byłoby po prostu usiąść i na spokojnie porozmawiać o tym, co wyprowadziło nas z równowagi? Najczęściej po namiętnym seksie wcale nie mamy ochoty na rozmowy o tym, co nas wcześniej poróżniło.

Jedno jest pewne – pary uwielbiają kochać się na zgodę.

Kiedy się kłócimy, wzrasta w nas poziom adrenaliny. Ciało wpada w zupełnie inny stan – podnosi się ciśnienie krwi, źrenice się poszerzają, a oddech staje się znacznie szybszy. Coś Ci to przypomina? Owszem – dokładnie tak samo wyglądamy w czasie seksu. Właśnie z tego powodu dla drugiej osoby partner staje się nagle bardziej atrakcyjny i pociągający seksualnie. W pewnym momencie partnerzy patrzą na siebie i mają ochotę na coś zupełnie innego, niż rzucanie talerzami. Wiemy, że podczas seksu doskonale rozładujemy zgromadzone w nas napięcie oraz, że to rozładowanie będzie wyjątkowo przyjemne. W ten oto sposób tworzymy w sobie pewne odruchy, przed którymi trudno się powstrzymać.

Potrzeba bliskości…?

Zdarza się, że w czasie kłótni padną przykre słowa. Jedna strona jest coraz bardziej wściekła, druga odczuwa dojmujące poczucie winy i pragnie, by partner wybaczył jej i zaakceptował. Seks doskonale buduje poczucie więzi oraz bliskości, potrafi oczyścić atmosferę, sprawia, że pojawia się poczucie że wszystko jest już w porządku. Niestety, jeżeli problemy tkwią naprawdę głęboko, to seks na zgodę tak naprawdę w niczym nie będzie w stanie pomóc, a jedynie doprowadzi do wyniszczającego poczucia winy i frustracji.

Rozmawiać czy się kochać?

W związkach, w których kłótnie to tak naprawdę zjawiska rzadkie i sporadyczne, spontaniczny seks może okazać się dobrym rozwiązaniem. Kłótnie kończące się w łóżku to tak naprawdę jeden wielki wybuch chemii między wami. Niestety, jeżeli nieporozumienia są na porządku dziennym i cały czas syczycie na siebie jak wściekłe koty, to seks na zgodę tak naprawdę nie jest żadnym rozwiązaniem. Problemy zabieracie ze sobą do łóżka, a powinniście właśnie o nich porozmawiać. Prawidłowa kolejność w waszym przypadku to taka, w którym seks poprzedza budująca rozmowa o tym, co między wami nie gra i co mogłoby zostać poprawione. Dopiero wtedy, kochając się, tak naprawdę przypieczętowujecie waszą zgodę i odczujecie prawdziwą bliskość.

Kłótnia prawdziwa czy o błahostkę?

Seks na zgodę pojawia się najczęściej w odpowiedzi na kłótnię, której przyczyna nie jest tak naprawdę poważna. Kiedy kłócimy się o coś niezbyt ważnego, o czym tak naprawdę zapominamy, łatwo jest po prostu rzucić się sobie w ramiona i zapomnieć o wszystkim. Godzimy się szybko i przyjemnie. W sytuacji, w której powód kłótni jest poważny i nie daje nam spokoju od dłuższego czasu, wówczas kilka razy zastanowimy się, zanim zdecydujemy się na finał w łóżku. Wtedy seks nie tylko nie rozładowuje napięcia, ale wywołuje zupełnie inne, nieprzyjemne doznania – poczucie winy, doznanej przykrości, zawodu, nierozwiązanego konfliktu. Najczęściej w taką pułapkę wpadają kobiety, które godzą się na seks, zmuszają się do niego mimo, iż nie mają na to żadnej ochoty. Absolutnie nie powinny tego robić – w takiej sytuacji należy natychmiast powiedzieć o swoich uczuciach oraz o tym, że seks w takiej chwili jest ostatnią rzeczą, której by chciały.

Wszyscy bez wahania przyznają, że seks na zgodę, po kłótni jest bardziej namiętny i pełen uczuć. O ile coś takiego zdarza się raz na jakiś czas, o tyle nie ma w tym nic złego – jeżeli jednak dana para ma w zwyczaju godzić się w taki sposób i nie umie ze sobą porozmawiać, oznacza to znacznie głębszy problem, który w pewnym momencie tak czy tak doprowadzi do rozpadu związku, jeżeli dwie osoby nie poczynią żadnych wysiłków ku temu, by dojść ze sobą do porozumienia.